Pora wyjść z domu, iść do ludzi, pokazać się światu. Moje własne serce zaczęło się na mnie wydzierać i wyrzucać mnie z domu. A gdy nadal stałam niewzruszona jak słup, zaczęło mnie błagać, by dać sobie szansę. Pora zacząć się wyrażać, robić to swobodnie, skoro już odkryłam, doświadczyłam i przeżyłam w swym gardle przytłoczenie rzeczywistością… Czytaj dalej Pora na mnie
Tag: świadomość
Eureka, czyli tzw. turbo odkrycie
Wspominałam o filmie z TED.com, Do schools kill creativity. Razem z nim dołączyłam do swoich zajęć językowych ten oto rysunek. Chciałam, by każdy z moich kursantów bardziej świadomie zaczął wykorzystywać potencjał swojego umysłu i by zaczął wspierać jego kreatywną część. Jeden z moich uczniów, Łukasz, przysłał mi do tego rysunku półkul taki oto komentarz: -… Czytaj dalej Eureka, czyli tzw. turbo odkrycie
Cud
Spojrzałam wczoraj w lustro, zobaczyłam wreszcie dotychczas niezobaczone. Jestem swoim ciałem, od stóp do głów. Jestem swoimi włosami, których długość, niczym macki ośmiornicy, wyraża intensywną potrzebę kontaktu. Jestem ich suchością, która prosi o troskliwe nawilżanie pozytywnymi uczuciami. Jestem swoim pomarszczonym czołem, które bezwzględnie ujawnia każdą przeżytą emocję, jestem blizną Harry Pottera na nim. Jestem swoją… Czytaj dalej Cud
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w środku ósmego gęstego lasu stała sobie bardzo wysoka, okrągła wieża. Widok z jej szczytu ukazywał olbrzymie połacie lasów, łąk, terenów górzystych. Piękny ale także niepokojący był to widok. Wewnątrz wieży znajduje się uwięzione przed wieloma laty serce. Nikt już nie pamięta, jakie były przyczyny, dla których serce się… Czytaj dalej Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…
Tańcz!
W ostatni piątek miałam sesję z D. Temat był prosty i z pozoru błahy. Prosiłam D., aby skupił się na naprawdę małym celu i wycinku swojej rzeczywistości, bo ma w zwyczaju podczas sesji wyciągać wszystkie historie, tysiące wątków i elementów, które - tak jemu jak i mi - utrudniają poruszanie się w gąszczu jego świadomości.… Czytaj dalej Tańcz!
Przypowieść o Giewoncie
Ponad siedem lat temu pewna dojrzała, mądra kobieta opowiedziała mi pewną przypowieść: Wyobraź sobie, że wyruszasz w wyprawę na szczyt Giewonta. Zabierasz ze sobą swoich przyjaciół, znajomych. Wszyscy jesteście pełni entuzjazmu na wiszącą w powietrzu przygodę. Wyruszacie w trasę. Z każdym metrem zmieniają się warunki pogodowe, teren przestaje być trasą łatwą i lekką do przejścia.… Czytaj dalej Przypowieść o Giewoncie
Co byś powiedział, gdybyś wiedział?
Już niejednokrotnie wspominałam Ci o swojej cebulowej teorii coachingowej. Według niej z Twoją i moją świadomością jest jak z cebulą – obierasz jej kolejne warstwy, pieką Cię oczy, ale patrzysz mimo wszystko i obierasz dalej. Cebula ta jest ultra gruba, prawdę mówiąc jej obieranie nigdy się nie kończy - co jest tak dramatyczne (bo nie… Czytaj dalej Co byś powiedział, gdybyś wiedział?
Ambiwalencja autorytetu
Autorytetowi trzeba się poddać. Chcesz czy nie chcesz jako dziecko doświadczysz goryczy porażki, ustąpienia i poddania się (wybierz sobie właściwe słowo) władzy swoich rodziców. Zastanów się nad swoimi autorytetami. Niektórzy mają ich za dużo, a nie chodzi o to, by się bezwiednie wszystkim cudzym radom poddawać. Inni nie mają ich wcale, co świadczy o sporej… Czytaj dalej Ambiwalencja autorytetu
Ćwiczenie „moje wyroki”
Chciałabym zaproponować Ci dziś ćwiczenie, które niedawno robiłam. Polegało ono na wypisaniu zdań-kluczy, słów-wyroczni, osądów, krytyki, diagnoz, które w trakcie swojego życia zebrałam. Spisz wszystko, co intuicyjnie przyjdzie Ci do głowy. Czy są to słowa Twoich przyjaciół, a może wrogów? Czy są to słowa Twojego szefa, ojca, matki, partnera lub partnerki? A może to ‘diagnozy’… Czytaj dalej Ćwiczenie „moje wyroki”
Rentgen rozpaczy
Spotkaliśmy się wreszcie. Sporo czasu minęło zanim każde z nas było gotowe na to spotkanie. Do dziś nie mogę wyjść ze zdumienia, jak sprawy domagają się wyjaśnienia i jak czas i energia krążąca wokół robią swoje, by w końcu doszło do rozwiązania. Siadłam naprzeciwko niego, zachowując możliwie maksymalną przytomność umysłu. Moje maksimum było jednak minimalne.… Czytaj dalej Rentgen rozpaczy
