Oszustwo a iluzja

portrait-317041_640

Poczucie bycia oszukanym wiąże się z niejasnością, niepewnością, paradoksami, niespójnościami, a one wszystkie pochodzą z niezrozumienia. Jeśli czujesz się oszukany i postrzegasz czyjeś zachowanie jako oszustwo, sam stajesz się swoim własnym oszustem, gdy mimo tego uczucia i spostrzeżeń nadal tkwisz w określonej relacji. Trwając w tych niejasnościach, które nazywasz oszustwem, możesz przeoczyć to, że oszustwo jest w Tobie. Wierząc, że świat zewnętrzny stanowi odbicie Twojego świata wewnętrznego, nie może być inaczej.

Zauważyłam ostatnio u siebie, po kolejnej lekturze Aleksandra Lowena, że bywam nieasertywna, nie mówię nie (nie mogę, nie chcę), czasami nie mówię nic. W skrócie – nie wyrażam się. W głębi często tłumię z tego powodu gniew, odczuwam lęk, bywa, że ogarnia mnie wstyd. Tłumaczę sobie, że mój gniew, lęk i wstyd są moimi uczuciami, a innym tyle do tego, że mi te emocje pokazują, ale doświadczać ich już nie powinni. Usprawiedliwiam przez to innych i fakt, że wzbudzają we mnie te emocje, staram się dostrzec ich zaplecze emocjonalne, biorę poprawkę, że moja percepcja jest zawsze ograniczona a mój umysł bywa zwodniczy.

Uzwględniając perspektywę innych bardziej niż swoją własną, nie rozwiązuję jednak swojego problemu niewyrażania. Odkryłam, że rzadko kiedy jestem w relacji teraz i tu, bo zawsze myślę, co było wcześniej i co może nastąpić później. Do tego robię to dwuwymiarowo, bo myślę tak o sobie jak i o moim rozmówcy.

Oczywiście, każdy z nas jest mniej lub bardziej (i zmiennie w czasie) uwikłany w trzy perspektywy czasowe: w przeszłość, która może przypominać nam o minionej stłumionej złości, lęku, wstydzie; w przyszłość, która może wzbudzać w nas lęk i nieufność względem nieznanego i w teraźniejszość, byciu wyłącznie teraz i wyłącznie tu. Jednak gdzie tak naprawdę jestem i kim tak naprawdę jestem, gdy porzucę wszystko stare i nieznane nowe, gdy będę tylko i wyłącznie w teraz i tu? Odrzucenie starego i odpuszczenie sobie negatywnych antycypacji przyszłości brzmi tak kusząco, jak i trwożnie. Z pewnością poprawi to komunikację, bo na Twoje słowa nie będę reagowała dawnym gniewem, lękiem lub wstydem, a Ty będziesz brał moje jako czysty przekaz. Z drugiej strony postawa taka wymaga tak dużej samoświadomości (a ta ciągle się rozwija i nigdy nie uważamy ją za wystarczająco dużą do potrzeb danej sytuacji) jak i niezwykłej odwagi. Bycie teraz i tu to bycie prawdziwym, naturalnym, autentycznym, nie zasłanianie się kocami, kołdrami, zasłonami przeszłości lub przyszłości.

Jak z rękawa mogłabym mnożyć przykłady nieudanej komunikacji, które kiedyś wzbudzały we mnie dyskomfort, dziś wspominam je i widzę, że były prawdziwą tragi-komedią. Rozmawiam z A, on mówi jedno, ja interpretuję to filtrem swojej przeszło-przyszłej teraźniejszości jako coś innego. Albo z kolei mówię B, a mój rozmówca reaguje na to swoim przeszło-przyszłym filtrem, nieadekwatnie do intencji mojej wypowiedzi.

Zachowanie, które prezentujemy w relacji, może być powtórzeniem historii z dzieciństwa. Powtarzamy nasze zarówno pozytywne jak i negatywne dziecięce reakcje, które wyrobiliśmy w sobie podczas wychowania przy rodzicach. Swoimi zakazami, nakazami, zawstydzaniem, krytyką, pochwałą, oczekiwaniami rodzice wykształcili w nas specyficzne reakcje na nie. Czujemy bunt, opór, złość, czujemy się poniżeni, zawstydzeni, surowo ocenieni, zaatakowani, niewystarczający. Sęk w tym, że potem w dorosłym życiu nieświadomie reagujemy tymi emocjami na komunikaty innych osób. Ja akurat należę do grupy samokrytycznych. W praktyce wygląda to tak, że zawsze biorę na siebie odpowiedzialność za komunikację za dwóch. Są i bezkrytyczni, ci upatrują problem wyłącznie w innych. Ani samokrytycyzm ani bezkrytyczność dobrej komunikacji nie kultywują.

Gdy wyśledziłam swoją małą Olgę, zobaczyłam, że zostając przy jej dziecięcej perspektywie oszukuję siebie samą, dorosłą, i pewnie inni mogą miewać takie poczucie. Ta perspektywa idealizuje ludzi, tak jak dziecko idealizuje swoich rodziców, potrafi znaleźć sto dwudzieste dno motywacji ich zachowań, zawsze usprawiedliwiające, empatyczne, widzące ból i smutki kryjące się za takim a nie innym mnie traktowaniem. Ta perspektywa na pewno mnie ubogaca i rozwija, jest inspiracją, jednocześnie często nie daje mi spełnienia w bieżących relacjach. Dlaczego? Bo póki przy niej trwam, w relacjach nie doświadczę innego traktowania niż w dzieciństwie. Pozostanę nieasertywna, niewyrażona, z poczuciem wstydu, winy, z lękiem. W ciele będę dojrzałą kobietą, a mój duch będzie emanował starymi historiami, które urzeczywistnią się w nowej odsłonie.

Do dziś, pozostając w tej trójwymiarowej czasoprzestrzeni, bawię się w policjantów, złodziei, sędziów, nauczycieli, oskarżycieli i rozjemców. Obwiniam, uniewinniam, oskarżam siebie, innych, przepraszam, moralizuję, popełniam auto ostracyzm, sama czuję się winna. Wszędzie pełno ocen, osądów, podejrzeń, interpretacji, poszlak, domniemań.  Odgrywam swój iluzoryczny teatr, w którym wierzę i czuję, że nadal nie mogę i nie umiem się wyrazić, a w którym tak naprawdę nie chcę tego jeszcze zrobić – bo  jest nadal we mnie lęk, gniew, wstyd małego dziecka, które uważało, że wyrażenie sprzeciwu rodzicom może być równoznaczne z nieprzyjemnością, bólem i autodestrukcją. Tak nie wyrażając się w dorosłym życiu, naraziłam się na wiele przykrych i bolesnych sytuacji, na poczucie przegranej, na poczucie bezsilności. Co więcej, nie wyrażając się – narażam się na miano oszustki, nie wyrażam się jasno, stanowczo, nie reaguję, albo reaguję z tzw. opóźnionym zapłonem – w konsekwencji zostawiam innym spore pole do krytycznej, surowej oceny. Nie każdy musi mieć chęć interpretować, nie każdy ma takie umiejętności, a nawet ten, co ma, może się przecież mylić.

Tym sposobem arena oszustów (a w istocie iluzjonistów) gwarantowana.

Jeśli czujesz się oszukany, zerknij w głąb siebie. Gdzie i w czym sam siebie oszukujesz? Jaka stara, dziecięca iluzja nadal w Tobie żyje i powoduje, że postrzegasz świat z nieufnością i krytycznym okiem? Czego sam nie potrafisz wyrazić? Do czego sobie nie dajesz prawa? Jakich skutków się boisz?

Wróć do teraz i tu, odważ się i pozwól sobie cieszyć się chwilą obecną.

Kingo, dziękuję za muzyczną inspirację!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s