Life Coaching

Zagrożenia do przeskoczenia

2014-08-29 13.48.12

Nasz mózg operuje w dwóch ekstremach. Najbardziej działają na niego nagrody oraz w pewnym sensie im przeciwne, mianowicie zagrożenia. Z tego twierdzenia można sporo dla siebie wyciągnąć.

Po pierwsze, jeśli skupisz się na tym, co dla Ciebie jest nagrodą, poznasz lepiej siebie, swój szkielet motywacyjny, system swoich wartości i potrzeb. Jednych ludzi mobilizują pieniądze, innych relacje międzyludzkie. O naszej motywacji pisała ciekawie Tamara Lowe w książce Zmotywuj się! Zdefiniowała ona tzw. motywacyjne DNA, na które składają się nasze dążenia (do kontaktu z innymi, lub do wydajności), potrzeby (do stabilizacji lub zmian) i nagrody (ang. awards) – wewnętrzne lub zewnętrzne. Każdy z nas jest indywidualną mieszanką propocji, w jakich mobilizują nas dążenia, potrzeby i nagrody. Świadomość swoich nagród pozwoli Ci bardziej świadomie poruszać się po swojej drodze życia tak, by żyć spełnionym i w zgodzie z sobą, by dbać o swój poziom energii i zaangażowania w sprawy dla Ciebie ważne.

Bardziej jednak niż o nagrodach, chciałabym podeliberować na temat zagrożeń, tj. tego, co Twój umysł postrzega jako zagrożenie, co to dla Ciebie implikuje i jakie mogą być tego konsekwencje.

Każdy z nas ma swój osobisty repertuar rzeczy/zjawisk, które jego umysł postrzega jako zagrożenia a cały system nerwowy odbiera jako sytuację stresową. Jedni boją się szybkiej jazdy autem; u innych pewien niepokój wzbudza surowy nauczyciel, osoba reprezentująca określone stanowisko, będąca symbolem władzy i/lub autorytetu (pan władza, lekarz, profesor, szef, dyrektor, prezes, i tak dalej…); dla jeszcze innych sytuacją stresową jest lęk wywołany przez np. wybuchy sylwestrowych fajerwerków.

Te reakcje są indywidualne, dlatego dziwimy się sobie nawzajem, że co jednego rusza drugim nawet nie wzdrygnie. Wynika to z tego, że mamy różne historie, a nasz umysł według swoich własnych prawideł kojarzy określone bodźce z określonymi reakcjami.

Do czego jednak zmierzam – wszystkie nasze reakcje stresowe, tj. te, które nasz umysł postrzega jako zagrożenie można podzielić na trzy rodzaje, tzw. 3F (fight, flight, freeze) (walcz, uciekaj, zamarznij). Każdy  z nas ma swój preferowany styl reakcji stresowej. Jest też tak, że określone sytuacje (bodźce) wzbudzają w nas określoną strategię reagowania na to zagrożenie. Może ta wiedza jest dla Was oczywista, tak jak dla mnie była, jednak doświadczenie jej w praktyce pomogło mi bardziej świadomie unieść się kilka centymetrów nad samą siebie i dostrzec po pierwsze – co dla mojego mózgu jest stresorem (jest wielka grupa bodźców, których nawet o to nie podejrzewałam), po drugie – jak na niego reaguję i – po trzecie – jakie są tego konsekwencje.

Otworzenie się na fakt, że nasz mózg uwielbia postrzegać świat w kategoriach zagrożeń, spowoduje, że uważniej zaczniesz przyglądać się swojemu życiu i odnajdziesz te subtelności/ drobiazgi, których nawet nie podejrzewałeś o to, że mają na Ciebie wpływ. Dostrzeżesz, że każda niewinna rozmowa z szefem, czy kolegą z pracy może być stresogenna; że pani w sklepie czy pan w banku także mogą w rozmowie z Tobą przemycić bodziec, który Twój organizm postrzega jako stresor; skojarzysz, że Twoje samopoczucie i stan zdrowia są reakcją Twojego ciała na stres, który przeżywa. Stresogenne nie są tylko wydarzenia takie jak śmierć, rozwód, rozstanie, wypadek i choroba. Stresogenne są wszystkie te subtelności emocjonalne i słowne, które przeżywamy każdego dnia w naszych relacjach w niezliczonych konfiguracjach. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że lekceważenie istnienia tych stresorów i ich wpływu na Twoje życie prowadzi właśnie do nagromadzenia się ich i wybuchu w formach, które podałam jako przykłady dużego stresu. Gdy słyszę, że ktoś tłumaczy swoje samopoczucie – to, czy boli kogoś głowa, czy gardło, czy nagle leci mu z nosa, czy łzawią lub pieką go oczy – pogodą, uśmiecham się tylko w wymuszony sposób. Jest to dla mnie smutna nieznajomość (a jeszcze smutniejsze lekceważenie) swojego ciała, a w istocie samego siebie. Jeśli powód nie byłby w nas samych jak inaczej wytłumaczylibyście fakt, że jednego w ten sam dzień boli głowa a drugiego nie? Powód zawsze jest w nas samych i chyba do ostatnich dni będę namawiała wszystkich, by prędzej niż później przyjęli tę perspektywę, by wzięli swoją odpowiedzialność.

Wracając jednak do trzech reakcji na stres. Namawiam Cię, abyś poobserwował siebie przez kolejny tydzień. Zobaczył, co porusza Cię emocjonalnie w związku z tym, co Ci się przytrafia, jakie myśli są w Tobie żywe? Jest coś, co przeżywasz (przy czym przeżywanie jest dla mnie już samo intensywne myślenie o czymś)? Jakie sytuacje mniej lub bardziej świadomie interpretujesz jako zagrożenie? Jak w skrócie nazwałbyś to, co stanowi dla Ciebie niebezpieczeństwo? Co to zagrożenie Tobie robi, jakie uczucia wywołuje? Czego de facto się boisz? Gdy już masz te dane, spróbuj niejako odsunąć się od siebie, symbolicznie wyjść ze swojego ciała, po to, by z boku zobaczyć, co się wydarzyło i jak na to zareagowałeś. Walczyłeś? O co? Uciekłeś? Dlaczego? Gdzie? Czy już czujesz się bezpiecznie? Zamarzłeś? Co Ci ta strategia dała? Z tą wiedzą możesz wyraźniej zobaczyć, jakie schematy reakcji są w Tobie żywe oraz ocenić, czy na dzień dzisiejszy są to nadal dla Ciebie strategie skuteczne i właściwe.

Ja, podam kilka przykładów najświeższych z mojego życia, które – chyba dlatego, że bardziej świadomie doświadczane – bardzo mnie poruszyły i skłoniły do dalszej pracy nad sobą, do napisania tego posta i namówienia także Was, by ze sobą popracować.

Sytuacja pierwsza: Szkolenie u Dariusza Niedzieskiego, który nota bene pobudził we mnie zainteresowanie pracą umysłu (dziękuję Ci, Darku). Dostałam test sprawdzający moją wiedzę o mózgu, jego częściach: mózg gadzi, móżdżek i tak dalej. Gdy dostałam do ręki test, momentalnie moje policzki zalały się ciepłem, zaczęły mnie piec, miałam wrażenie, że czytam pytanie i po sekundzie już go nie pamiętam, że nie mam spokoju i nie mogę się skupić na znalezieniu odpowiedzi. Musiałam się czuć podstawiona pod murem, bez wyjścia, bez wiedzy (nie znałam odpowiedzi na pytania) jak wyjść z takiej sytuacji. W trzy minuty czułam się głupcem i byłam skończonym wrakiem emocjonalnym.

Sytuacja druga: Mój przedostatni mentoring. Przed rozpoczęciem sesji mentor zapytał się mnie, kiedy nagrywałam tą sesję, którą dziś omawiamy. W moim odczuciu było to pytanie z jakimś hakiem, z intencją, oczywiście niekoniecznie dobrą. Na moje (osobiste) czucie lada moment miałam dostać z armaty komentarzem na temat jakości swojej sesji. Chwilę mi zajęło zanim odpowiedziałam swojemu mentorowi. Język mi się plątał nie wiadomo dlaczego, ale ewidentnie sytuację odebrałam jako zagrożenie. Dziś czuję, że był to lęk związany z oceną. Gdy usiadłam naprzeciw swojego mentora powiedziałam: – Twoje pytanie zadziałało na mnie jak zagrożenie, poczułam, że pytasz mnie o datę nagrania, bo chcesz mi zaraz pokazać, że sesja jest słaba. Dariusz uśmiechnął się tylko i powiedział: – Sesja jest w porządku. Pytałem, bo słychać, że zrobiłaś postępy od naszego ostatniego spotkania. On to mówił, a moje ciało już odreagowywało to, co zinterpretowało jako stres, z oczu uwolniły mi się strużki łez. To także przykład niewinnej sytuacji, pod którą może kryć się stres.

Sytuacja trzecia: Także mentoringowa. Przygotowałam się do spotkania, tym razem z moją mentorką (zmieniam swoich mentorów, bo każdy z nich jest ciekawą osobowością) i miałam w sobie dużo niepokoju. Miałam świadomość błędów, które popełniłam w sesji. Samą siebie oceniłam bardzo surowo, moje zachowanie ometkowałam jako oceniające, a tym samym strzeliłam sobie w swoje coachowe kolano. Na tydzień przed mentoringiem już o nim myślałam, obawiając się surowych słów krytyki, które oczekiwałam usłyszeć od mentorki. Samą siebie zdyskwalifikowałam, zanim dałam to jej rozsądzić. Zbliżała się godzina spotkania, a mnie zaczynała boleć głowa, drapać gardło, piec oczy. W trakcie sesji nie usłyszałam żadnego z zarzutów, które sobie sama już wcześniej postawiłam, usłyszałam za to odkrywczą, celną uwagę, która wyjaśniała mi pra przyczynę tego, co ja nazwałam ocenianiem.

Sytuacja czwarta, cielesna: Tej akurat sama nie uchwyciłabym, zbyt byłam w uczuciu paniki, by wyjść ponad nią i mieć świadomość, że oto mi się przytrafia. Na to zwrócił mi uwagę mój instruktor jogi, Artur. Pozycja w jodze, subtavirasana, służąca pracy z mięśniami ud i miednicą. Przy ponapinanych udach przydaje się pomoc instruktora, który delikatnie naciska swoją stopą na uda praktykującego tak, by mógł on skontaktować się ze swoimi napięciami w udach. W ramach takiej praktyki z każdym kolejnym dociśnięciem uda zaczęłam raz tracić oddech, coś jakby łapczywie chwytać powietrze, coś jakby dusić się, straciłam spokój w sobie. To także było ciekawe doświadczenie pokazujące, jak w udach mam nagromadzone emocje związane z lękiem i paniką, aktywizowane przez zwykłe ich dotykanie, które moje ciało i umysł interpretuje jak atak na siebie.

Stres jest wszechobecny, moim celem nie jest ani go wyolbrzymiać ani nim straszyć, a raczej apeluję o niebagatelizowanie jego z prostych przyczyn: by samemu sobie nie szkodzić i by się przez jego obecność nie ograniczać. Nieznajomość czynników, które działają na nas stresogennie, ogranicza nasze możliwości rozkwitu osobistego, czy zawodowego. W pewnym sensie nieznajomość swoich stresorów jest równoznaczna z nieznajomością samego siebie. Warto świadomie przyjrzeć się, co podczas stresu się w nas zadziało i zweryfikować, czy oby nasza strategia jest nadal skuteczna a nie jest starą praktyką naszego wewnętrznego dziecka, która w świecie dorosłych nie działa dłużej na naszą korzyść.

Z miłością do mojego kota Zeuska i praktyki jogi, moich dwóch wielkich odstresowywaczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s