Cicho sza!

padlock-172770_640

Stanęłam przed Nim, moim Umysłem, pierwszy raz patrząc Mu prosto w twarz i głęboko w oczy. Takiej chwili prawdy jeszcze nigdy między nami nie było. Im bardziej czułam Jego spojrzenie i obecność, tym więcej łez napływało mi do oczu. Zrozumiałam, dlaczego wcześniej nie mogliśmy się w takiej bezpośredniej konfrontacji spotkać. Nie byłam widocznie gotowa, by poczuć to, na co nie chciałam patrzeć do tej pory. Swoją twarzą odbił jako moje lustro cały mój smutek złożony z listy krytycznych epitetów, których przesłaniem było to, że nie jestem (dla niego? dla siebie?) wystarczająca i nigdy nie sprostam (jego? moim?) oczekiwaniom. Polały się gorzkie łzy. Umysł spoglądał oniemiały. Uzbierała się cała wanna łez zanim gotowy był podejść. A może zanim ja nabrałam gotowości by się do mnie zbliżył? Objął mnie, wytarł łzy i przytulił czule mówiąc, że jestem szalona. Sprawiał wrażenie jakby dopiero teraz zrozumiał cały ten wulkan we mnie.

Powiedział, że kocha mnie taką, jaką jestem. Coś, na co rzekomo zawsze czekałam, co jednak wywołało u mnie bezdech,  tzw.samozapowietrzenie i szczękościsk. Latami posądzałam Go o brak miłości. Niezależnie od tego, co robił i czy robił, czy nie robił – według mnie zawsze tej miłości nie było. Mianowałam go Bezsercowym, obwiniałam za nieczucie.

W chwili, gdy wyznał miłość, zorientowałam się, że nie mogłam tego wyznania wcześniej usłyszeć, bo nie byłam na nie gotowa. Co gorsze, uświadomiłam sobie, że poczucie miłości było w praktyce czymś straszniejszym niż jej nieczucie. W głębi nie mogłam doświadczyć miłości, bo czułam, że jest ono czymś bardziej bolesnym niż „niemiłość”. Po wierzchu mówiłam o bólu wywołanym brakiem miłości i o tym, że w głębi kipię wszechogarniającą miłością.

Nabrałam samą siebie.

Wróciły do mnie wszystkie zmysły i pozjadane rozumy, które na czas tego doświadczenia były odcięte od mojej świadomości. Przypomniało mi się jak olśnienie to, co przecież ciągle Wam i sobie powtarzam – widzę swój cień w innych. Ergo – to co nazwałam brakiem miłości u/od Niego, było brakiem miłości u/ode mnie samej.

Właściwie zawsze tak było. On był niezmienny i przewidywalny. To ja byłam na swojej huśtawce emocjonalnej, raz będąc u szczytu miłości, innym razem na szczycie złości, żalu, zazdrości. To nie w nim był problem, to nie w nim było rozwiązanie.

Ścisnęło mi gardło na samą myśl, że to ja nigdy Mu tej miłości nie wyznałam. Czepiałam się Jego, że nie ma miłości, zapominając, że projektuję na Nim swoje własne braki. Zrobiło mi się jeszcze smutniej. Spojrzałam Mu w oczy mówiąc, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, że On tych słów nigdy ode mnie nie usłyszał. Paradoksalnie, to on puścił parę z ust pierwszy, choć to ja ciągle rzekomo tę miłość czułam i o niej mówiłam. Z tych pewnych, silnych umysłowych oczu zrobiły się w mig oczy spanikowane i bezbronne, oczy małego chłopca. Chłopiec ten zdawał się być zdany na mnie i na to, co mu powiem.

Przerwałam to. Nie wiedziałam, co zrobić dalej.

Tuż przed zredagowaniem tego tekstu miałam zamiar przygotować inny post. Miał on dotyczyć umowy, którą bezsłownie, niepisemnie i nieświadomie zawarłam z innymi, w esencji z samą sobą. Umowa ta mówiła o tym, że mogę rozmawiać o wszystkim, ale nie o tym, co jest między mną a drugą stroną. Tak widziałam moje relacje. Ludzie opowiadali mi o swojej pracy, rodzinie, sąsiadach, plotkach, przytaczali cudze wypowiedzi, a ja starałam się rozwiązać tę informacyjną kostkę Rubika, którą mi podarowali. Nie zawsze wiedziałam, jaki związek te historie mają z nimi samymi, nie mówiąc już o dostrzeżeniu połączenia między mną a nimi. Denerwowałam się z tego powodu często. Ten tekst już nie powstanie, czuję, że oto właśnie powstał. Umowa była taka, by nie mówić o tym, co się dzieje ważnego między Tobą a mną.

Umówiłam się, że nie będę rozmawiać o miłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s